BMW Półmaraton Praski 2017

BMW Półmaraton Praski 2017

Bieg ulicami warszawskiej Pragi miał być sprawdzianem oraz próbą poprawienia życiówki na dystansie półmaratońskim, przed startem w Maratonie Warszawskim. Tak się jednak nie stało. Tzn. pobiegłem, ale marzenia o nowym rekordzie były dość daleko ode mnie, a start potraktowałem jako bardzo mocny bieg z pewnymi założeniami, o których później. Cieszy mnie to, że do Warszawy nie musiałem jechać sam. Zabrałem synka, Sławka z żoną i przycumowaliśmy u moich rodziców. W sobotę odebraliśmy pakiety, później dłuższy spacer po Stolicy i szykowanie się do biegu.

Ze względu na to, że poprzednie edycje odbywały się przy wysokich temperaturach i palącym słońcu, organizatorzy zdecydowali się ustalić start na godzinę 20:30. Dla mnie było idealnie pod względem logistycznym (mogliśmy spokojnie wrócić w niedzielę do domu), nie było ryzyka patelni na asfalcie i tak zwyczajnie, lubię biegać po mieście – po ciemaku.

A jaki miałem plan na ten bieg?

Kiedy zapisywałem się na zawody, to chciałem 24.09 w Warszawie pobiec maraton na wynik <3h. Wszystko sobie ładnie rozpisałem dzień po dniu, uwzględniając w planie dziesięciodniowy urlop na Krecie. Rzeczywistość jednak trochę roszad wprowadziła i jeszcze na greckiej wyspie podjąłem decyzję, że start w maratonie przesunę na październik. Na urlopie pobiegałem chyba ze 4 razy, w tym dłuższa wycieczka z Piotrkiem na pobliski szczyt….i to by było na tyle. Reszta to życie z całych sił. Ale muszę Wam powiedzieć, że nie żałuję i jestem mega zadowolony ze spędzonego tam czasu. W gronie przyjaciół, w sielskich okolicznościach, z pysznym jedzonkiem i szumem w głowie. Miała być waga startowa, a zrobiła się waga wakacyjna…no i co? Jak to Piotrek kiedyś powiedział – „na olimpiadę już nie pojedziemy”. Nie jestem typem człowieka, który będzie na wakacjach siedział wieczorami w pokoju, albo na imprezie patrzył jak kołek na „dobrą” zabawę.

Żyj z całych sił!

Pojechaliśmy tam się wyluzować i plan treningowy lekko się rozmył. Postanowiłem przygotowywać się wg. ośmiotygodniowego przygotowania Petera Greif’a i pierwszy tydzień zahaczył własnie o nasze plażowanie. Leżąc na leżaku i popijając kolejne piwko, wybrałem maraton, w którym spróbuję swoich sił w łamaniu bariery 3h. DREZNO. Byłem tam 2 lata temu i bardzo pozytywnie wspominam ten bieg. Automatycznie pierwszy tydzień mojego bezpośredniego przygotowania wypadł w terminie BMW Półmaratonu Praskiego. Tutaj dochodzimy do odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie rozgromiłem swojej życiówki w połówce. Ale też tanio skóry nie sprzedałem. Poradziłem się przemuŚ’ia, podpytałem Ravłka i postanowiłem pobiec ten półmaraton równo. Nie planowałem biec tempem książkowym, które odpowiadałoby łamaniu trójki na maratonie (ok. 4.00min/km), ale takie 4.07-4.05 było w zasięgu. 

Na błonia Stadionu Narodowego przyjechaliśmy wcześniej, żebym mógł się spotkać z „moimi ludźmi”. 😀 Był Rav z Justynką, Paweł z Martynką, Robert z Judytką i Ewcia. Żałuję, że nie mogłem po biegu z nimi posiedzieć, ale niestety tyle szczęścia na raz nie było mi dane. Nawet nie miałem za dużo czasu, żeby z nimi pogadać. Zapewne nadrobimy następnym razem. 

I przechodzimy do samego startu. Pogoda wydawałaby się idealna. Słońca nie widać 😛 , w dzień trochę popadało, więc jest mokro, na starcie wiatr nieodczuwalny – wymarzone warunki do biegania. Robię ok. 2km rozgrzewkę (po części ze Sławkiem) z kilkoma przebieżkami, załatwiam potrzebę „fizjo” i truchtam w stronę stref startowych. Zająłem miejsce przed balonikami z wyflamastrowanymi cyferkami 1:30, ale zaraz za tymi, które miały 1:25. Aha…dla mnie ważny szczegół – byłem w koszulce drużyny Bartusia Orzechowskiego – pobiegłem, żeby Bartek mógł biegać. 

Półmaratońska pĄreprezentacja. Od lewej: Rav, ja, Ewunia, Robuś.

Wystartowaliśmy. Niestety, jak na taki duży półmaraton, pierwsze 500m było za wąskie. Ciężko było wyprzedać, bo oczywiście znaleźli się tacy, co  znaleźli się w nie swoich strefach. Później było już znacznie lepiej, prosta ulica Grochowska na odcinku 2.5km. Zacząłem spokojniej niż zazwyczaj, ale od 2km wszedłem na docelowe tempo, które wahało się 4.03-4.06/km. Szukałem kogoś, do kogo mógłbym się przykleić, ale na tym etapie biegu nie znalazłem. Na Rondzie Wiatraczna nawrotka w ulicę Waszyngtona, kolejne 2.5km prostej w kierunku Ronda Waszyngtona, gdzie był pĄpkinsowy punkt kibicowania. Nic ciekawego się nie dzieje. Przebieram nogami w komfortowym tempie, obserwując teraz zapis z zegarka, to tętno też było na dobrym poziomie (163-164 ud./min). Kiedy zobaczyłem Pawła na rondzie, trochę mnie poniosło i kolejne 2km pociągnąłem po 4.02/km. Co ciekawe, serce nie zareagowało na to w żaden sposób. Francuska, Zwycięzców, Saska i – o kur… podbieg – on miał być wg. profilu gdzieś ok. 12km. To był podbieg pod wiadukt nad Aleją Stanów Zjednoczonych. Nie zwolniłem, tylko uczepiłem się za jedną z biegaczek i podwiozłem się na górę. Co kilkaset metrów podłączałem się pod grupki dwu-trzyosobowe, które biegły podobnym tempem. W ten sposób szybciej mijały kolejne kilometry. Nadszedł 12km, gdzie zgodnie z profilem miał być jakiś podbieg, ale chyba go ominąłem nie zauważając. Zaczęło się udeptywanie Wału Miedzeszyńskiego. Najpierw w kierunku Otwocka, a na 13km nawrotka. Strasznie ślisko było na tym asfalcie. Na nawrotce stał ktoś od organizatorów informując o tym fakcie i przybijając piątki. Kiedy ja go mijałem, to złapałem za rękę w trakcie przybijania i zawinąłem się na nawrotce. Tym sposobem uniknąłem ślizgu 😛 . Spryciarz. Od tego momentu również zaczynały się lekkie schody. Oddech przyśpieszał i robił się coraz głośniejszy. Widzę to również na zapisie tętna, po godzinie biegu weszło w poziom progowy (169-170). Na szczęście nie szło do góry, tylko oscylowało w tych wartościach. Lekki kryzys pojawił się na 17km. W tym momencie mój oddech był słyszalny przez kibiców, na moich ramionach pojawił się z jednej strony aniołek, z drugiej diabełek. Ten z rogami nawijał, żebym zwolnił, a najlepiej zatrzymał się. Aniołek szeptał mi do ucha … pamiętasz co Ci mówił Dżołej? Zawijasz nogami – kostki, łydki, kolana, uda… jedziesz! Debata z moimi doradcami trwała kilometr i to on był najwolniejszy – 4.12/km. Otrzepałem się jednak i wróciłem do założonego tempa. Łatwo nie było, z pomocą przyszedł mi jakiś biegacz, który podbiegł i powiedział – podłącz się, podciągnę Cię do najbliższej grupki. Skorzystałem. Jak powiedział tak zrobił, po czym czmychnął jak świeżynka. Teraz biegłem z trzema innymi, ambitnymi zawodnikami. Też sapali. Nogi mnie już bolały, serce biło coraz szybciej i szybciej, słyszałem już głos spikera, który dopingował finiszujących na ostatnich metrach. Stadion minąłem, jeszcze trzeba trochę odbić, nawrotka Zamościem w kierunku stacji Warszawa Stadion, kolejna zawrotka…mam już chyba dość. Tętno już na poziomie 176 uderzeń na minutę, zakwaszam się na całego, ale nie zwalniam. Przeciwnie, jeszcze przyśpieszam i wpadam na ostatnią prostą, kibice wiwatują, ale do mnie niewiele dociera. Przebieram nogami, mijam linię mety i padam na ziemię. Jestem w stanie zrobić tylko 5 pĄpek, wstaję i idę w kierunku drzewa. Muszę się podpierać, tak mi się w głowie kręci. Dochodzę do siebie po jakichś dziesięciu minutach. Było mocno, naprawdę mocno. 🙂 Czas: 1:26:46

Upragniona meta. fot. fotomaraton.pl

Życiówki nie było, ale i na nią nie liczyłem. Był mocny bieg, przede wszystkim równy, głowa poza jednym zawahaniem ciągnęła do przodu i jak na ten etap przygotowań wynik super. Byłem w stanie utrzymać tempo 4.05/km, na dystansie półmaratonu. Jutro wystartuję na pełnym dystansie, po siedmiu tygodniach dość porządnych treningów. Czy będę w stanie utrzymać tempo 4:15/km? Wierzę, że tak. Jak bym nie był pewny, to bym nim biegł 😛 . Czort, że wagi startowej nie ma. Jest serce do walki! 

Jedziemy ze Sławkiem na piwo.

12 comments

  • A motivating discussion is definitely worth comment. I think that you need to publish more on this
    subject matter, it may not be a taboo subject but typically people don’t discuss such issues.
    To the next! Kind regards!!

    Odpowiedz
  • Does your blog have a contact page? I’m having a tough time locating it but, I’d like to shoot you
    an email. I’ve got some creative ideas for your blog you might be interested in hearing.
    Either way, great blog and I look forward to seeing it improve over time.

    Odpowiedz
  • Hello! I realize this is sort of off-topic however I had to ask.
    Does building a well-established website such as yours require a lot of work?
    I’m completely new to operating a blog however I do write in my journal daily.
    I’d like to start a blog so I can share my experience and feelings online.
    Please let me know if you have any kind of recommendations or tips for brand new aspiring bloggers.
    Appreciate it!

    Odpowiedz
  • Howdy! Someone in my Facebook group shared this website with us so I came to give it a
    look. I’m definitely enjoying the information. I’m bookmarking and will be tweeting this to my followers!
    Terrific blog and outstanding style and design.

    Odpowiedz
  • Hey very nice web site!! Man .. Excellent .. Amazing .. I will bookmark your blog and take the feeds also?
    I’m glad to search out numerous useful information right here within the post, we want develop
    extra strategies in this regard, thanks for sharing.

    . . . . .

    Odpowiedz
  • Hello there! This blog post could not be written much better!
    Looking at this post reminds me of my previous roommate!
    He constantly kept talking about this. I’ll forward this article to him.
    Pretty sure he’s going to have a good read. Many
    thanks for sharing!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *