Dobry tydzień…3/16

 Nareszcie przez cały treningowy tydzień pogoda była jak drut. Po uprzednim nie do końca udanym tygodniu, teraz udało mi się wykonać praktycznie wszystkie założenia. Nawet wkręcił mi się dodatkowy trening. 🙂 Pomimo rekordowych temperatur, w których dane mi było biegać, jakoś sobie tak treningi poukładałem, że tylko raz (dodatkowy trening:)) je odczułem. Żeby nie owijać w bawełnę przejdę do spowiedzi z samych treningów. 🙂

Running #1 – Interwały klepane po osiedlowych chodnikach. 🙂 Częściowo po ścieżce rowerowej, a że była godzina 6, nikomu na niej nie przeszkadzałem. Oczywiście na samym początku rozgrzewka, która trwała 20minut co dało 3,5km. Pierwszym interwałem był odcinek 1200m, a każdy kolejny o 200m krótszy z przerwami 200m, które przeznaczałem raczej na szybki marsz. Poniżej jest zestawienie, z którego spokojnie mogę powiedzieć…. GOOD JOB!!! Troszkę sapałem i trzeba przyznać, że dały mi one w kość, ale jak to mówią, jeśli po treningu będzie luz to znaczy,ze był źle wykonany. Czy jakoś tak… 😉

Odcinki PLAN BYŁO
1200m  4:25/km
4:14/km
1000m  4:22/km
4:17/km
800m 4:20/km
4:15/km
600m 4:18/km
4:07/km
400m 4:15/km
4:00/km
200m 4:12/km
3:50/km

 

Running #2 i #3- Chciałem w środę wyjść na dodatkowy trening, ale czułem w nogach dzień poprzedni. Poczekałem do czwartku i ponownie z samego rana, na tempowe bieganie. Troszkę nagiąłem plan, ponieważ było w nim pierwsze 1,5km swobodnie po 5:47, później 8km po 5:06 i na koniec znowu 1,5km po 5:47. Pierwszy kilometr zrobiłem na luzie, ale kolejne już nie. Rozbujałem się pod górkę na obwodnicy Szczawna i cały trening wyszedł średnim tempem 5:04/km. Kolejny raz po treningu byłem zmęczony jak cholera, a to początek dnia. Jakoś się przeturlałem w pracy, poszedłem z dziećmi na spacer i jakoś nie miałem już w planach tego dnia biegać. Muszę wspomnieć jeszcze, że w Wałbrzychu tworzy się nowa grupa biegowa pod wymowną nazwą, Grupa Biegowa Wałbrzych. 🙂 Tego dnia był zaplanowany pierwszy trening w większym gronie. Pisałem do Sławka, czy nie chciałby na trening się wybrać, ale nie odpisał. Wiedziałem, że miał robić sobie ponad 20km wybiegania, więc odpuściłem dalsze nagabywania. Ale jak wracaliśmy ze spaceru, on zadzwonił i pyta czemu mnie nie ma na tym treningu. :/ – Bo nie odpisałeś, więc myślałem, że nie idziesz (biegniesz). Namówił mnie, żebym dobiegł i się jeszcze po okolicy pokręcimy. Tak oto zaliczyłem dodatkową jednostkę treningową w wymiarze 10km swobodnym tempem. 🙂 Pierwszy raz w życiu zrobiłem dwa biegowe treningi jednego dnia.

Running #4 – na długie wybieganie zabrałem się z niezawodnym Arturrrrem. 🙂 Zaproponował mi wypad w Góry Suche. Wybierał się z organizatorami górskiego maratonu „Zielone Sudety”, celem pomierzenia kilku odcinków trasy i ustaleniu jej biegu. Świetny pomysł, bo na pewno więcej dał mi taki marszo-bieg niż zwykły bieg po płaskim. A marsz był obowiązkowy, chociażby na jednym z wieeelu podbiegów, na szczyt Średniaka, potocznie nazywanym K-2 ;). Masakra… siła w nogi poszła, że hohohohoooo. Poniżej profil trasy i zdjęcia z tej wycieczki. Hasaniem w pięknych górskich okolicznościach przyrody nakręciliśmy 20km, a że plan przewidywał 27km, to Artur nie miał nic przeciwko, żebyśmy dokręcili różnicę. Jak się okazało wytutałem cały zapas wody, a i z energią było już na rezerwie, więc mój Garmin zatrzymał się na 26km. Artura Endo pokazywał 27, więc plan ze względu na poziom trudności można uznać za wykonany. 🙂

Fotki z długiego wybiegania:

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *