Tydzień odpoczynku, a po nim MOC…7/16 i 8/16

Będę się pewnie powtarzał, że zima na 400m n.p.m. jest piękna i łaskawa dla narciarzy czy miłośników zabaw na sankach 🙂 Ale niestety nie jest zbyt przyjaźnie nastawiona dla biegaczy, którzy chcieliby zrobić szybkie treningi na świeżym powietrzu. Kiedy robiło się już fajnie, chodniki były w miarę odśnieżone, a jak nie to przynajmniej śnieg równo ubity, to oczywiście kochana przyroda postanowiła dosypać nam troszkę śniegu, żeby nie było za łatwo. :/ Służby w naszym mieście skupiły się na ulicach, a o chodnikach zupełnie zapomnieli, przecież ludzie sami wydepczą śnieg, a przyszła odwilż dokończy robotę. Postanowiłem dać sobie trochę czasu na odpoczynek, tym bardziej po niedzielnym treningu, kiedy morale moje było bliskie zeru. Wolny czas poświęciłem załatwieniu kilku spraw, a co najważniejsze pohasaliśmy z dziećmi w zaspach. 🙂 Jedynie w sobotę wyszedłem na rekonesans i udałem się do lasu. Udało mi się prze truchtać 8km, brodząc prawie po kolana w zaspach śniegu. Absolutnie nie czerpałem z tego powodu przyjemności z mojego wyjścia. Wróciłem do domu i popołudniu poszliśmy z dziećmi na dwór. 🙂

 

 Po śnieżycach nadeszły jednak dobre dni :). Na tyle dobre, że ulice były w idealnym stanie, a chodniki nadal zawalone śniegiem, gdzie bieganie po nich interwałów groziło nabawieniem się kontuzji. Na pierwszy trening w ósmym tygodniu, poszedłem w środę. Jako że była gęsta mgła, postanowiłem założyć odblaskową kamizelkę i biegać na osiedlu po ulicach. Daleko w sumie nie musiałem odbiegać, bo znalazłem sobie fajną pętelkę na około mojej ulicy, która mierzy ok. 1500m i jest wystarczająca do kręcenia kółek pod interwały. 🙂 Nie powiem, bo niektórym kierowcom brakuje tolerancji i kultury mijając dobrze moim zdaniem oznakowanego biegacza. Na początku widzą zieloną kamizelkę, więc hamują, podejrzewam myśląc, że to ktoś z policji lub SM, a następnie przyśpieszają mijając mnie na centymetry. :/ Dziwne podejście… Zacznę ich chyba przyzwyczajać do widoku biegacza na naszych osiedlowych ulicach. 🙂 W pewnym momencie na przeciw mnie jechała Straż Miejska, grzecznie uśmiechnąłem się do nich, pozdrowiłem ręką, odmachali i pobiegłem dalej:). Co do czasów jakie udało mi się osiągnąć, to byłem pozytywnie zaskoczony. W planie były dwa sety 6x400m w tempie 4:30/km, wszystkie odcinki udało mi się przebiec dużo poniżej tego planu. Zliczając średnią wszystkich wyszło 4:10/km. Super, tym bardziej, że nie czułem wielkiego zmęczenia, może pod koniec schłodzenia miałem wrażenie, że zaraz w uda złapie mnie skurcz, ale poza tym ekstra.

W piątek wybrałem się na tempówki i ponownie bananek pojawił się na mej twarzy 🙂 O tempie easy nie będę pisał, bo jakoś na krótkich odcinkach nie mogę zmusić się do truchtania po 6:02/km, ale te 5km, które miały być po 5:03/km, wyszły 4:47/km. 🙂 Te wyniki utwierdzają mnie w przekonaniu, że przerwa spowodowana warunkami pogodowymi była mi potrzebna.

W niedzielę wyskoczyłem na długie wybieganie trochę później, zjadłem śniadanie, pokręciliśmy się w domu i jakoś przed 14 wyszedłem. Pogoda jak na zamówienie, słoneczko, bezwietrznie, w miarę suche chodniki…cud malyna :). Niefortunnie trasę poprowadziłem tak, że pętla zamykała się na 22km koło mojego domu i udałem się do niego na obiad. 🙂 Nie mam wyrzutów, że nie dobiegłem tych 6km do ukończenia planu, ponieważ moja trasa i tak była urozmaicona o podbiegi, które czułem już w nogach. Odbiję sobie w przyszłą niedzielę, kiedy to będę pokonywał 32km w doborowym towarzystwie, czyli z Arturem. 🙂

Także….tegooo… uznaję ten tydzień za bardzo udany i liczę, że kolejne tygodnie, a pozostało ich już tylko 8, będą mijały mi z podobnym uczuciem dobrze wykonanej roboty. 🙂

Podsumowanie VIII tygodnia:

środa R#1 piątek R#2 niedziela R#3
PLAN 10-20 minut warm-up
2 x (6 x 400m) (4:30/km) – 1:30 RI
2:30 RI between sets
10 minut cool-down
3km easy (6:02/km)
5km @ ST (5:03/km)
2km easy (6:02/km)
29km @ MP + 19sek./km
(5:55/km)
BYŁO rozgrzewka 3,6km – 5:28/km
2 x (6 x 400m) – 4:10/km
schłodzenie 1,7km – 5:43/km
3km easy (5:34/km)
5km @ ST (4:47/km)
2km easy (5:23/km)
22,5km (z podbiegami)
(5:31/km)

2 comments

Pozostaw odpowiedź Leszek Deska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *